czwartek, 14 sierpnia 2014

Jak poślubić milionera, (How to Marry a Millionaire), reż. Jean Negulesco, USA, 1953






Pewnie każdy z Was słyszał o Marilyn Monroe, ale czy widzieliście z nią więcej niż jeden film? Jak poślubić milionera jest doskonałą opcją, by zakochać się zarówno w filmach lat pięćdziesiątych, jak i w aktorkach ubiegłego stulecia. Jean Negulesco stworzył obraz, który zaskakuje zarówno humorem oraz niesamowitymi przypadkami, które potrafią zmienić całe nasze życie.

Zacznijmy jednak od początku. Akcja dzieję się w Nowym Jorku, a głównymi bohaterkami są trzy modelki: Pola (Monroe), Loco (Grable) oraz Schatze (Bacall). Mają jeden, główny cel - poślubić mężczyzn, którzy będą milionerami. Dzięki wynajęciu eleganckiego mieszkania, wydawaniu więcej pieniędzy niż powinny i pokazywaniu się na przyjęciach dla nowojorskiej elity, dziewczyny poznają swoich potencjalnych mężów. Jak to bywa w komediach, plany nie wychodzą tak jak powinny, a milionerzy nie do końca są tak idealni, jak mogłoby się wydawać.

 


Wszystkie bohaterki są pełne życia, jednak tylko jedna z nich - Schatze - potrafi racjonalnie myśleć. To ona najbardziej chce spełnić postanowienie poślubienia bogatego mężczyzny i nie przeszkadza jej to, że przyszły wybranek jest starszym panem. Schatze wspomina, że szaleje na punkcie głównego bohatera Afrykańskiej Królowej, który jest dużo starszy, a mimo to wciąż przystojny. Co ciekawe ten bohater jest grany przez... Humphrey'a Bogarta - męża Lauren Bacall :)


 

Postać grana przez Marilyn (Pola), nienawidzi nosić okularów w pobliżu mężczyzn, co bardzo utrudnia jej zadanie gdyż posiada wyjątkowo dużą wadę wzroku. Nic nie widząc, Pola bardzo często potyka się, wpada na ludzi, a przede wszystkim nie dochodzi do niej, że jej wyobrażenie o przyszłym mężu nieco różni się od rzeczywistości.



Trzecia przyjaciółka, Loco,która uwielbia towarzystwo mężczyzn zapoznaje się z żonatym milionerem. Namawia go na wyjazd do jego domku w górach, gdzie niestety dowiaduje się o nim tego czego nie chciała wiedzieć. Na domiar złego, Loco musi zostać w domku gdyż przeziębiła się i nie może wrócić do Nowego Jorku. Na szczęście pomaga jej młody mężczyzna, którego uważa za właściciela pobliskich lasów. Postanawia więc zmienić swój obiekt zainteresowań.


 

Wszystkie bohaterki mimo pragnienia bogactwa, będą musiały się zastanowić czy pieniądze w życiu są najważniejsze. Film bardzo poprawia nastrój, a zabawne dialogi i sytuacje długo pozostają w pamięci. POLECAM!

czwartek, 7 sierpnia 2014

Do you swear to tell the truth, the whole truth and nothing but the truth?

Dziś czas na listę filmów, które obecnie nie cieszą się popularnością, ale potrafią sprawić, że ostatnie sekundy oglądamy z niedowierzaniem na twarzach. Dramaty sądowe, bo o nich właśnie piszę, to kryminały, których akcja rozgrywa się w sądzie. To tam dowiadujemy się kto i dlaczego zabił. Przedstawiam Wam listę tych, które najbardziej mi się podobały:

1. "Akt oskarżenia", ("The Paradine Case"), reż. Alfred Hitchcock, 1947
2. "Dwunastu gniewnych ludzi", ("12 Angry Men"), reż. Sidney Lumet, 1957
3. "Świadek oskarżenia", ("Witness for the Prosecution"), reż. Billy Wilder, 1957
4. "Anatomia morderstwa", ("Anatomy of a Murder"), reż. Otto Perminger, 1959